poniedziałek, 27 sierpnia 2007

You are I






Nic dla Ciebie, COŚ dla mnie.







Jazda pociągiem już nie jest niczym wciągającym. Pusty przedział, jako jedyny, dlaczego nikt tam nie wsiadł? Siedzę już tylko czekając na widok swojego zasyfiałego miasta. Zszarzałe drzewa oglądane codziennie przez dziesiątki, setki podróżników, ktoś przechodzi, gapi się mimowolnie. Zatrzymuje się na chwilę, gdy podnosisz wzrok - idzie dalej. Co najlepsze - nie widziałeś nawet jego twarzy, mimo, że spojrzałeś w nią, skąd wiesz, gdzie były skierowane jego oczy? Dostrzeżona jedynie oczojebna koszulka, ale jakiej to było płci?
Ze znudzeniem uświadamiam sobie, że niedługo znowu zapierdol i nowe, zdziwione twarzyczki. Ciekawe, kiedy pojawi się strach. Ciekawe, kiedy ujawni się pierwsza osoba do wpisania na listę stworzeń do wystrzelania.
Ciastko się kruszy jak wysuszony chleb, herbata pachnie grzybem, mój kot zachowuje się jak zawodnik capoiery.
I znowu, kurwa, dręczy, że za dużo powiedziałam. Bo po cholerę się zwierzać, wygadywać, cokolwiek?
Przepraszam, wypierdalaj.


środa, 22 sierpnia 2007



Miała spać.
Umysł odpoczywa.